Spis
treści
Strona startowa

Deotyma
(Jadwiga Łuszczewska)

Notka o autorze Notka
o autorze

Już od wczesnej młodości Deotyma zdradzała niepospolity talent poetycki, a improwizacje, z których wkrótce zasłynęła w warszawskim salonie swych rodziców przyniosły jej w arystokratycznym i mieszczańskim świecie stolicy sławę cudownego dziecka. W latach 60 - tych minionego stulecia, dorosła już poetka, nazywana przez współczesnych "Wieszczką" była organizatorką jednego z ostatnich salonów literackich Warszawy, gdzie co tydzień odbywały się zebrania ówczesnej elity intelektualnej tego miasta. Za życia powszechnie znana i uważana przez stołeczne kręgi salonowe niemal za świętość narodową, jest obecnie Deotyma postacią całkowicie zapomnianą. Przypadająca na dzień 23 września 1998 roku 90 - ta rocznica śmierci "Wieszczki" minęła bez echa w środkach masowego przekazu.

Jadwiga Łuszczewska (Deotyma) urodziła się 1 sierpnia 1834 r. w Warszawie. Była córką Wacława Łuszczewskiego (1806 - 1867), radcy stanu, dyrektora wydziału Przemysłu i Kunsztów w Komisji Spraw Wewnętrznych Królestwa Polskiego i Magdaleny (Niny) z Żółtowskich, córki Edwarda, generała napoleońskiego. Łuszczewscy herbu Korczak należeli do najzamożniejszych rodzin szlacheckich Ziemi Sochaczewskiej i dali naszemu krajowi wielu znakomitych ludzi. Najwybitniejszym przedstawicielem tej rodziny był dziadek Deotymy Jan Paweł Łuszczewski (1764 - 1812), poseł Ziemi Sochaczewskiej na Sejm Czteroletni, który zakończył swoją karierę jako minister Spraw Wewnętrznych i Religijnych Księstwa Warszawskiego.

Łuszczewscy dali się poznać nie tylko jako wytrawni politycy, uczestniczyli oni również aktywnie w życiu artystyczno - literackim naszego kraju. I tak pradziadek poetki Walerian, starosta sochaczewski jako pierwszy przetłumaczył na język polski komedię Woltera "Syn marnotrawny". Jego wnuk Wacław, ojciec Deotymy, przeniósł się po klęsce Powstania Listopadowego z rodzinnego majątku Strugi koło Sochaczewa do Warszawy, gdzie jego żona, odznaczająca się wielką urodą, założyła słynny salon literacki, który w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX w. odwiedzało wielu wybitnych pisarzy, uczonych, artystów i polityków. W poniedziałkowych zebraniach w salonie Magdaleny (Niny) Łuszczewskiej uczestniczyli m.in.: pisarz Michał Baliński, poeta Gustaw Zieliński, autor "Kirgiza", malarz batalista January Suchodolski, astronom Jan Baranowski, architekt Adam Idźkowski, znakomity entomolog Antoni Waga, archeolog i literat Aleksander Przeździecki, Teofil Lenartowicz, Cyprian Kamil Norwid i słynna piękność owych czasów Maria Kalergis. Podczas tych spotkań, mających na celu odnowienie tradycji obiadów czwartkowych króla Stasia, czytano fragmenty prac naukowych, literackich oraz dyskutowano na różne tematy. Pan domu, Wacław Łuszczewski, również aktywnie uczestniczył w tych przyjęciach, czytając urywki własnych utworów. Warto podkreślić, że był on jednym z założycieli "Biblioteki Warszawskiej", miesięcznika naukowo-literackiego, wydawanego w latach 1841 - 1914. Na łamach tego zasłużonego dla kultury polskiej periodyku publikował Łuszczewski swe prace z dziedziny ekonomii i opracowywał przeglądy prasy zagranicznej z życia gospodarczego krajów Europy Zachodniej. Pod pseudonimem Józef Korczak wydawał tu też swoje nowele. Jego żona Magdalena (Nina), matka Deotymy, tłumaczyła dzieła Św. Teresy i próbowała swych sił w poezji. W takiej to atmosferze wychowywały się Jadwiga Łuszczewska (Deotyma) i jej starsza siostra Kazimiera, które pozbawione towarzystwa dziecięcego, wydawały pisemko "Pszczółka", będąc jego redaktorkami i autorkami.

W 1849 r. starsza siostra Deotymy wyszła za mąż, a matka zaczęła odtąd poświęcać więcej uwagi naszej "Wieszczce". Pozbawiona kontaktów z rówieśnikami i skazana na samotność wśród dorosłych dziewczynka, czytywała powieści historyczne i literaturę religijną. Znała na pamięć "Śpiewy historyczne" Juliana Ursyna Niemcewicza, zgłębiała "Żywoty sławnych mężów" Plutarcha w tłumaczeniu Ignacego Krasickiego. Niezależnie od tych lektur przyszła poetka otrzymała staranne domowe wykształcenie pod kierunkiem rodziców. Wkrótce zaczęła uczestniczyć w poniedziałkowych zebraniach w ich salonie, gdzie z czasem odkryto u niej talent improwizatorski. Osiemnastoletnia Jadwiga Łuszczewska wraz z pseudonimem Deotyma (Bogobojna) wybrała drogę sławy zamiast "pospolitego kobiecego życia". Jej sława rozeszła się szeroko; na przyjęcia do salonu Łuszczewskich w Pałacu Saskim przyjeżdżali nawet goście z dalekiej Litwy i Ukrainy, aby zobaczyć na własne oczy, ubraną w grecką szatę Deotymę, która improwizowała na wszelkie zadawane jej tematy. Młoda "Wieszczka" zaczęła przygotowywać się do swej twórczości w sposób systematyczny. I tak obok licznych lektur podróżowała z rodzicami po Polsce, w celu zwiedzenia tych miejscowości, o których miała zamiar w przyszłości pisać lub mówić w swoich improwizacjach. W latach 1856 - 1860 zwiedziła Gniezno, Kruszwicę, Poznań, Malbork, Gdańsk, Sandomierskie, Góry Świętokrzyskie oraz Tatry. W latach sześćdziesiątych XIX w., oprócz podróży po kraju odbywała również Deotyma wraz z rodzi-cami wojaże zagraniczne. Była w Austrii, Belgii, Francji i we Włoszech. Za granicą poznała wielu wybitnych ludzi: pisarza i poetę Franciszka Wężyka, generała Jana Skrzyneckiego, księdza Aleksandra Jełowickiego, wydawcę "Pana Tadeusza", oraz historyka Joachima Lelewela, swego dalekiego kuzyna.

Na fali tzw. odwilży posewastopolskiej rozpoczęły się w Warszawie, a następnie w Królestwie Polskim antyrosyjskie manifestacje patriotyczne. Wiele z nich zakończyło się tragicznie, gdyż władze carskie odpowiedziały krwawymi represjami. Początkowo Deotyma brała czynny udział w owych manifestacjach. I tak na pogrzebie pięciu poległych 2 marca 1861 r. niosła ona cierniowy wieniec, symbolizujący męczeństwo narodu polskiego. Z czasem jednak poetka poparła prorosyjską politykę margrabiego Aleksandra Wielopolskiego, jednego ze stałych bywalców salonu państwa Łuszczewskich. Słabość tę długo wymawiali Deotymie zarówno jej zwolennicy, jak i przeciwnicy. Gdy wybuchło Powstanie Styczniowe Wacław Łuszczewski złożył na znak protestu godność szambelana carskiego, za co został aresztowany i zesłany w głąb Rosji. W tej przymusowej podróży wiodącej przez Kazań, Jadryń i Symbirsk, towarzyszyła swemu ojcu Deotyma, która w wolnych chwilach pisała swoje długie poematy, oraz zbierała materiały do powieści historycznej "Branki w jasyrze". Bardzo ciekawe są listy poetki z zesłania pisane do matki i ciotki, gdyż zawierają wiele interesujących informacji o codziennym życiu sybirackim.

W 1865 r. Deotyma i jej ojciec powrócili do Warszawy. W dwa lata później ojciec poetki zmarł, a w 1869 r. umarła także jej matka. Po śmierci rodziców Deotyma bardzo się zaprzyjaźniła z Eugenią ze Zdzienieckich Wolffową (1835 - 1912) i przyjaźni tej pozostała wierna do końca swego życia. Mieszkała w domu przy ulicy Królewskiej i tu zaczęła prowadzić własny już salon literacki. Tak narodziły się słynne "czwartki literackie" u Deotmy, które weszły do obyczaju warszawskich elit intelektualnych okresu popowstaniowego. Antoni Zaleski (1858 - 1895), znakomity dziennikarz warszawski końca XIX w. tak oto pisał o salonie Deotymy: "Typem salonu literackiego Warszawy były głośne w swoim czasie czwartki Deotymy (...) Bywało tam mnóstwo osób z najrozmaitszych sfer, literatura spotykała się z finansami i arystokracją (...) Wszystko, co miała Warszawa w jakimkolwiek kierunku wybitniejszego, przesuwało się przez te salony, a świat modny i elegancki uważał za rzecz szyku bywać na czwartkach (...) Na końcu długiej sali wisi portret wieszczki pędzla Simmlera (...) Pod portretem stał na podniesieniu tron poetycki, srebrną i złotą lamą przybrany (...) Gdy nadchodziła chwila czytania, wieszczka w otoczeniu dworu ukazywała się na sali (...) i zasiadłszy na złotolitym tronie zaczynała czytać (...) Dokoła uroczysta cisza. Wszyscy w bło-gim uniesieniu słuchali szmaragdowych wierszy poematu, każdy chwytał wątki losów Wandy" (bohaterki jednego z poematów Deotymy z cyklu "Polska w pieśni" - A.G.T.). Nie brakowało jednak także i złośliwych, anonimowych wierszyków, w których młodzi "satyrycy" drwili z napuszonego stylu starzejącej się panny Łuszczewskiej, jak choćby ten:

"Deotyma
się nadyma;
zamiast kiecki
ma strój grecki."

Jadwiga Łuszczewska (Deotyma) zmarła 23 września 1908 r. i została pochowana na warszawskich Powązkach. Pozostawiła po sobie spuściznę poetycką, złożoną z kilku tomów wierszy, oraz utwory rozproszone po czasopismach i wydawnictwach okolicznościowych. Przez całe swoje życie pracowała nad olbrzymim cyklem "Polska w pieśni", złożonym z poematów i wierszowanych utworów dramatycznych, takich jak: "Lech", "Krakus", "Wanda", czy "Piast". Nie zdołała ukończyć wielkiej epopei "Sobieski pod Wiedniem", rozpoczętej z myślą o dwusetnej rocznicy odsieczy wiedeńskiej, przypadającej na 1883 rok. Wkrótce zapomniano o wieszczym talencie Deotymy, o jej salonowych improwizacjach. Dziś już nikt, z wyjątkiem historyków literatury, nie pamięta o jej przydługich, pozbawionych głębszej wartości intelektualnej i artystycznej poematach, oraz nudnych powieściach. Dzielnie natomiast oparła się próbie czasu, nadal zachowując popularność tylko "Panienka z okienka". Mimo, że sama pisarka nie traktowała tej powieści zbyt poważnie, wciąż się ją wznawia i mimo upływu lat nie słabnie jej poczytność. Utwór ten doczekał się realizacji filmowej i przeróbki na operę.


Literatura.
Poczta do autora
Poczta do autora
  1. J. Adamski, Wstęp do "Syna marnotrawnego" Woltera, Biblioteka Narodowa, Wrocław 1951.
  2. B. Krzywobłocka, "Delfina i inne", Warszawa 1988.
  3. J. Kulczycka - Saloni, "Życie literackie Warszawy w latach 1864 - 1892", Warszawa 1970.
  4. W. Łaszczyński, "Deotyma", Nasze Kłosy, nr 42, 1902.
  5. "Polski Słownik Biograficzny", t. XVIII, Wrocław - Kraków 1973.
  6. S. Szenic, "Cmentarz Powązkowski", t. III. (1891 - 1918), Warszawa 1983.
  7. A. G. Turczyk, "Jan Paweł Łuszczewski (1764 - 1812)", Ziemia Sochaczewska, nr 18, 1993.
  8. A. Zaleski, "Towarzystwo Warszawskie", Warszawa 1971.