Spis
treści
Strona startowa

Aktor i satyryk rodem z Sochaczewskiego

Notka o autorze Notka
o autorze

Stanisław Ossorya - Brochocki urodził się 5 września 1881 r. we wsi Kwiatkówek w powiecie sochaczewskim. Był synem Ludwika i Wiktorii z Micewiczów. Wczesne dzieciństwo spędził przyszły aktor i satyryk w rodzinnym Kwiatkówku. Następnie opuścił tę miejscowość i wyjechał razem z rodzicami do Rosji. Ossorya - Brochoccy zamieszkali w Saratowie, gdzie młody Stanisław uczęszczał do miejscowego gimnazjum.

Jeszcze jako gimnazjalista przyjeżdżał on na wakacje do Warszawy i statystował w jednym z tutejszych teatrów ogródkowych. W 1899 r. po otrzymaniu świadectwa ukończenia gimnazjum Ossorya - Brochocki powrócił do Kongresówki. W 1901 r. był organizatorem teatru robotniczego, chóru i orkiestry przy warszawskiej fabryce konstrukcji żelaznych "Towarzystwo Akcyjne W. Gostyński i Spółka". Przedsiębiorstwo to zatrudniało około 750 pracowników. W tym samym czasie współpracował również Brochocki z innymi amatorskimi trupami teatralnymi. W 1913 r. został kierownikiem Teatru Miniatury, a następnie objął stanowisko kierownika literacko - artystycznego Teatru Współczesnego, należał także do założycieli teatru "Mirage". Podczas wojny polsko - bolszewickiej Stanisław Ossorya - Brochocki wstąpił jako ochotnik do wojska polskiego. Zorganizował wówczas teatr dla żołnierzy i stał się jego kierownikiem. Po wojnie od 1921 r. przebywał w Częstochowie, gdzie kierował założonym przez siebie teatrem "Miraż". W kilka lat później Brochocki powrócił do Warszawy. Występował jako aktor w teatrach "Stańczyk", "Eldorado", oraz prowadził w 1925 r. teatr "Muza". Stanisław Ossorya - Brochocki dał się poznać publiczności warszawskiej jako dobry organizator koncertów i występów estradowych, był również świetnym deklamatorem.

W latach dwudziestych i trzydziestych działał także jako dziennikarz i publikował swoje artykuły i satyry w takich periodykach jak "Kolce", "Momus", "Diabeł", "Kukiełki", czy "Karuzela". Należał do współzałożycieli dziennika "Wieczór Warszawski", w którym pod pseudonimem Rocha Brostana zamieszczał swoje artykuły i satyry. Należy podkreślić, iż Brochocki zaliczał się do grona członków założycieli Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych (ZAIKS). Stanisław Ossorya - Brochocki prowadził powszechnie znaną i cenioną w kręgach artystycznych, oraz wśród warszawskiej publiczności działalność literacką. Pisał między innymi wiersze, monologi i komedyjki. Do najbardziej znanych należą te z jego utworów, które zostały wydane w tomach: "Kuplety Antka" (1911), "Rzeczy wesołe i smutniejsze", "Cuda Olimpu", "Narada u Grzegorza" (1914). Za swoją działalność został aktor w 1929 r. odznaczony przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Ignacego Mościckiego srebrnym Krzyżem Zasługi. Zmarł w Warszawie 8 kwietnia 1944 r. i został pochowany na cmentarzu ewangelicko - reformowanym przy ulicy Żytniej 42.

Mam w swoim księgozbiorze dwa oprawione roczniki tygodnika satyrycznego "Karuzela" z lat 1928 - 1929, który ukazywał się w Warszawie pod redakcją Kazimierza Brzeskiego. Oprócz samego redaktora zamieszczali tu swoje utwory czołowi przedstawiciele stołecznej satyry, między innymi Konrad Tom, Tadeusz Wołowski, Edward Domański, Leo Belmont, oraz Fryderyk Jarossy, znany reżyser warszawskiego kabaretu "Qui pro Quo" w latach 1924 - 1932, który wylansował Hankę Ordonównę. Publikował tu również swoje satyry Stanisław Ossorya - Brochocki; dwie z nich wybrałem dla miłośników przeszłości Ziemi Sochaczewskiej. Oto one:

Przekonał żonę

Wrócił z knajpki pan Hilary
Dosyć późno i "podcięty",
Chcąc po ciemku wejść do łóżka
Poprzewracał w drodze sprzęty.

  Kundzia ze snu przebudzona,
  Jak nie huknie z wielkiej mocy:
- Znów przyszedłeś, "udziudziany"
- Bezwstydniku, po północy!

- Tylko proszę, bez grymasów,
  Mruczy pan Hilary z kąta -
- Gdy mi stróż otwierał bramę,
- Biła właśnie punkt dziesiąta!

- Jak śmiesz kłamać ty, łajdaku,
- I bezczelną robić minę.
- Na pięć minut przed twym przyjściem
- Zegar pierwszą bił godzinę.

- Czekaj, proszę, droga żono,
- Zastanowić się chciej krzynkę,
- Wszak w dziesięciu oprócz zera,
- Zawsze trzeba mieć jedynkę!

- Ty mnie teraz uczyć będziesz,
- Niby ja od wczoraj żyję?
- Więc jeżeli jest dziesiąta
- To jedynkę zegar bije?

- Mówię, przestań, już nareszcie,
- Bo porywa mnie cholera,
- Czyś widziała, jędzo, zegar
- Taki, który biłby ... zera?!

Powitanie. Prolog z repertuaru autora.

Czyś jest mały, czy też wielki,
Pełen sławy lub nieznany,
Jednakowoś przyszedł na świat:
Bez odzienia i ... "spłakany".

A gdy zerwiesz swe sztandary
Już z ostatniej płota żerdzi,
Że Cię nie ma, przykry zaduch:
Bliźnim Twoim wnet za ... "twierdzi".

Nikt nie weźmie nic do grobu,
Nie przeskoczy swego cienia:
Najcenniejsze są w tem życiu
Błogie chwile zapomnienia.

Gdy więc bliźni człek z humorem,
Żart, czy fraszkę Ci opowie,
Śmiej się bracie całą piersią:
Bo ze śmiechem - idzie ... zdrowie!


Literatura.
Poczta do autora
Poczta do autora
  1. "Karuzela", r. I, nr 3, 1928.
  2. Tamże, r. II, nr 6, 1929.
  3. S. Łoza, "Czy wiesz kto to jest?", t. II, Warszawa 1938.
  4. "Słownik biograficzny teatru polskiego (1765 - 1965)", Warszawa 1973.
  5. J. i E. Szulcowie, "Cmentarz ewangelicko - reformowany w Warszawie (Zmarli i ich rodziny)", Warszawa 1989.